Poród - opinie i doświadczenia

mama z dwójką dzieci

Niezależnie od tego czy był trudny, czy należał do tych łatwiejszych, większość mam doskonale pamięta każdy poród nawet po kilkunastu latach. W tym miejscu zapraszamy do wymiany doświadczeń związanych z Waszymi porodami. Każdy poród jest inny ale każdy powinien być ostatecznie pięknym wspomnieniem. Wiadomo niestety, że część polskich szpitali dalekich jest od zapewnienia komfortowych warunków dla rodzącej. Powoli stają się one na szczęśnie niechlubnymi wyjątkami. Zachęcamy mamy, które już urodziły do wyrażenia opinii o placówkach, w których rodziły, jakości otrzymanej opieki przed i po porodzie. Być może część z Was rodziła alternatywnymi (na polskie realia) sposobami n. p. w wodzie lub w domu. Pragniemy aby zebrane doświadczenia były cenną wskazówką dla przyszłych mam decydujących o miejscu i metodzie porodu a także ułatwiły wyobrażenie jak to będzie...

A jakie były Twoje doświadczenia z porodu?
Metoda
Szpital w którym rodziłaś (ulica, miejsowość)
Podpis
Dla zabezpieczenia przeciw automatom spamującym wpisz słowo bobas w pole poniżej i kliknij dodaj

cesarskie cięcie Zamenhofa, Białystok

Apel do przyszłych mam!\r\nDziewczyny, chciałabym podzielić się z Wami swoimi bardzo negatywnymi doświadczeniami z porodu w Poliklinice Arciszewskich, a przez to ostrzec te, które planują tam rodzić! Opiszę swoją historię ze szczegółami, chociaż wiem, że jest nieco przydługa. Nie dało się krótko, bo jedno wydarzenie wynika z drugiego. Wierzę, że te najbardziej zainteresowane z Was dotrwają do końca i same wyciągną wnioski. Byłam już bliska odpuszczenia sobie, bowiem dużo czasu minęło od mojego porodu i wiele się zmieniło. Ja jednak wciąż pamiętam traumę, którą tam przeżyłam.\r\nOtóż zaszłam w nieplanowaną ciążę i przeżyłam szok! Nie byłam nastolatką, miałam stałego partnera, ale dla mnie nie był to dobry czas na dziecko. Umówiłam się do pierwszego wolnego lekarza w poliklinice, w nadziei, że wykluczy jednak ciążę. Trafiłam do Karwowskiego (nie nazwę go nigdy doktorem!). Od samego początku ignorował mojego męża - nie podał mu reki, nie zaprosił, aby usiadł, aż wreszcie w ogóle go wyprosił i przystąpił do badania. Ku mojemu przerażeniu potwierdził ciążę! Uwierzcie, było widać ze źle zniosłam tą wiadomość. Nie dałam rady wręcz ustać na nogach. A Karwowski z wielkim uśmiechem na twarzy patrząc jak próbuję się ubrać (nawet nie udawał że nie patrzy), rzucił pytanie: „Co pierwszy raz to pani popełniła?”. Żart był nie na miejscu, zmroził mnie, ale jakoś to przemilczałam, bo miałam większe zmartwienie.\r\nKiedy już przyjęłam do wiadomości że mój stan się zmienił, zebrałam siły i podpytałam koleżanki o innych lekarzy. Poleciły mi dr. Nowaka i jego wybrałam do prowadzenia ciąży. Okazał się bardzo miłym i kompetentnym lekarzem. Myślę, że zrozumiał, w jakiej jestem sytuacji i jego podejście do mnie dodawało mi otuchy. Nabrałam nadziei, że poród w poliklinice przy jego opiece odbędzie się bezproblemowo. Został poinformowany o wszystkich moich chorobach i dolegliwościach. Pomimo ciąży bez powikłań, ale za to przez problemy z biodrem, cukrzycą i depresją została podjęta decyzja o cc.\r\nJedna z wizyt kontrolnych wypadła w sobotę i nie było dr Nowaka. Musiałam pójść na badanie do lekarza dyżurującego. Traf chciał, że był to Karwowski! Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że mnie pamięta. Już na starcie zapytał urażonym tonem: „Co, nie spodobałem się na pierwszej wizycie?!” Następnie zbadał mnie tak boleśnie, jak żaden lekarz do tej pory (staram się nie myśleć nawet, że złośliwie) i odpowiadał na moje pytania tak, jakby był obrażony. Wróciłam do domu z kolejnym postanowieniem

mała zosia i ja, 2015-09-12


cesarskie cięcie Zamenhofa, Białystok

Ciąg dalszy tekstu poniżej. Wróciłam do domu z kolejnym postanowieniem - nigdy więcej Karwowski!\r\nTermin cc miałam wyznaczony na godzinę 12.00 w piątek, ale moja córka nie chciała czekać i o godzinie 3 nad ranem pojawiły się skurcze porodowe. O 4.00 zadzwoniłam do kliniki, aby poinformować, że zaczęłam rodzić. Pani, która ze mną rozmawiała powiedziała, że skoro mam skurcze, co 12 minut to nie musze jeszcze jechać. Ja jednak i tak wyruszyłam, ponieważ mam spory kawałek do Białegostoku. Powiedziałam też pani w recepcji, że musze mieć cc, a ona na to, że poinformuje mojego lekarza, i abym sobie tym głowy nie zawracała.\r\nZajechaliśmy o 4.40. W trakcie drogi bardzo nasiliły się skurcze, bałam się że nie dojadę. Miałam je co 2 min, okropnie silne. Pani dyżurująca, z którą rozmawiałam przez telefon zaprowadziła mnie do pokoju sypialnianego i poprosiła o położenie się do łóżka, podpięła KTG i wyszła. Miałam skurcz za skurczem, ból nie do opisania, ale jakoś trwałam licząc, że zaraz przyjdzie dr. Nowak i przewiozą mnie na cc.\r\nPani z recepcji wróciła po mniej więcej 20 minutach (właśnie miałam skurcz). Zerknęła na KTG i stwierdziła, że jeszcze nie rodzę, bo aparatura nie wykazuje żadnych skurczy. Ten wynik był dla niej bardziej wiarygodny niż to co ja czuję i widzi mój mąż, który cały czas był ze mną. Wychodząc z pokoju rzuciała, że dr Nowak będzie dopiero o 7.00, bo o tej godzinie zaczyna pracę. Okazało się, że nawet go nie poinformowała. Po chwili przyniosła mi dokumenty do wypełnienia. Ja już nie byłam w stanie odpowiadać na jej pytania, prosiłam tylko o znieczulenie. Mój mąż zajął się dokumentami, a ja kiedy chwilami łapałam oddech, zgłosiłam że miewam ataki hiperwentylacji, co pani niestety zignorowała. No i stało się! Z bólu i stresu dostałam hiperwentylacji. Wpadłam w panikę, zerwałam pasy od aparatury. Nie dość ze skórcze były już praktycznie ciągłe, z kręgosłupa i nie czułam swoich nóg to w dodatku bałam się, że uduszę się wraz z dzieckiem. Dopiero jak do tej „mądrej” pani dotarło co się ze mną dzieje postanowiła wezwać lekarza dyżurującego i położną. Dopiero teraz, prawie po godzinie pobytu w klinice zostałam zbadana. Okazało się ze mam juz 8 cm rozwarcia. I dopiero teraz uwierzyli, że rodzę! Oczywiście lekarzem dyżurującym był nie kto inny tylko Karwowski! Jego widok mnie dobił, znowu zaczęłam się hiperwentylować. Karwowski tylko burknął, abym się uspokoiła!\r\nNikt tak naprawdę nie kwapił się mi pomóc. Mój mąż musiał wyjść, bo w pokoju zrobiło się

mała zosia i ja, 2015-09-12


cesarskie cięcie Zamenhofa, Białystok

Ciag dalszy tekstu powyżej. Mój mąż musiał wyjść, bo w pokoju zrobiło się za ciasno, zaczął się schodzić personel. Musiałam sobie poradzić sama. Próbowałam złapać oddech, aby moje dziecko się nie udusiło i ja razem z nim. Po drugim ataku straciłam na chwile świadomość, nie na długo, bo ból mnie ocknął. Błagałam o znieczulenie. Bez skutku. Za to Karwowskiego najbardziej w takiej sytuacji intrygowała kwestia papierkowa. Padło pytanie:„Czy pani zaświadczenie o cc jest prawdziwe czy fałszywe? Nie mamy drugiego lekarza do asysty, a porodówki są zajęte. Będzie pani rodzić tu w tym łóżku i to bez znieczulenia, bo już za późno”.\r\nTo był dla mnie szok! I w tym momencie odeszły mi wody i zaczęła się ostatnia faza porodu. Personel wpadł w popłoch. Położna chyba chciała dodać mi sił, ale jej się to nie udało. Traciłam, co chwile świadomość nie byłam w stanie nawet poprosić, aby zawołali mojego męża. Usłyszałam jak lekarz kazał komuś znosić sprzęt do porodu, jakies inne pośpiesznie wypowiadane zdania i w tym momencie już wiedziałam, że nie doczekam cc. Czułam się tak okropnie, po prostu byłam pewna, że umieram. Prześladowało mnie uczucie, że nie dotrwam do końca, że nie ma przy mnie męża, nie zdążyłam się z nim pożegnać i że nie zobaczę dziecka! To było straszne! Potem zobaczyłam, że ktoś wbiegł do pokoju. To był dr. Nowak. Spojrzał na mnie i od razu kazał wieść na cc. Później od męża dowiedziałam się że to było o godzinie 6.15. Prawdopodobnie dopiero kiedy zorientowali się, że faktycznie rodzę to dopiero wezwali mojego lekarza. Czekali do ostatniej chwili, pomimo ryzyka.\r\nTego co było dalej prawie nie pamiętam. Jakieś strzępy świadomości. Zapamiętałam tylko zapłakaną twarz mojego męża (cały czas stał za drzwiami i nie wiedział, co się dzieje). Wtedy pomyślałam, że ostatni raz go widzę. W windzie dotarł do mnie głos położnej, która mówiła, abym nie parła, bo wyjdzie główka i nie będą mnie mogli ciąć. Następnie pamiętam czyjeś ręce, trzymające mnie chyba do znieczulenia i głos, który mi mówił, że za 3 minuty przestanie bolec. Następna świadoma chwila to był ogromny ból przy pierwszym cieciu, (chyba nie odczekali tych 3 minut), ale przynajmniej wiedziałam ze żyję. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam dziecko na moich piersiach. Córeczka urodziła się o 6.35.\r\nUważam ze podczas mojego porodu nastąpiło wielkie zaniedbanie ze strony personelu polikliniki. Mam do nich ogromny żal że nikt mnie nie zbadał, zaraz jak do nich przyjechałam, że nie uwierzono mi że rodzę, że o mał

mała zosia i ja, 2015-09-12


poród naturalny w szpitalu Zamenhofa, Białystok

cd. Mam do nich ogromny żal że nikt mnie nie zbadał, zaraz jak do nich przyjechałam, że nie uwierzono mi że rodzę, że o mały włos nie urodziłam naturalnie pomimo że miałam zdecydowane przrciwskazania. I przede wszystkim miałam nadzieje, że urodzę na porodówce, a nie w pokoju. Przez ignorancję personelu tej kliniki przeżyłam tyle bólu i strachu, że miałam myśli o umieraniu. Przez ich nieodpowiedzialne działania doprowadzili do tego, iż nie byłam w stanie przytomnie zobaczyć i poczuć moją córeczkę. Nie pamiętam pierwszych chwil spędzonych z nią. To nie tak miało być! Jak do tej pory było to najgorsze przeżycie jakie mnie dotąd spotkało. Dobrze, że w nagrodę dostałam cudowne dziecko.\r\nA co do samego Karwowskiego to uważam że nie powinien być lekarzem, a już na pewno nie powinien zajmować się kobietami w ciąży. Może nie wszystkie mamy taki sam próg wrażliwości, ale na pewno wszystkie chcemy być traktowane po człowieczemu i z godnością. Pomimo, że potem spędziłam w klinice dwa dni wśród ładnych tapet i z telewizorem, zjadłam hotelowe śniadanie i obiad (zresztą zapłaciłam za to 2300!) to sama nigdy więcej już z niego nie skorzystam i nikomu go nie polecę!

mała zosia i ja, 2015-09-12


poród naturalny w szpitalu szubin

MAM 45 LAT URODZIŁAM TRZECIE DZIECKO MAŁE 53CM I 2760 KG NATURALNIE W SZPITALU W SZUBINIE PIELEGNIARKI BYŁY BARDZO DOBRE I POMOCNE A POŁOŻNA BYŁA SUPER I BARZDO BYŁA POMOCNA JESTEM BARDZO ZADOWOLONA

KATARZYNA, 2015-08-17


poród naturalny w szpitalu ZIELONA GORA

MAM 35 LAT URODZILAM PIERWSZE DZIECKO DUZE 58 CM I 4205 KG NATURALNIE W SZPITALU W ZIELONEJ GORZE.SZPITAL WIZUALNIE LATA 80 ALE CZYSTO PIELEGNIARKI ROZNE JEDNE POMOCNE INNE NIE POLOZNA KTORA SIE NAMI ZAJELA NIE BYLA ANI POMOCNA ANI MILA ALE NA SZCZESCIE W TRAKCIE PORODU NA ZMIANE PRZYSZLA INNA PANI JOLANTA GRZESIUK CUDOWNA KOBIETA OD RAZU SIE NAMI ZAJELA WIDAC WZIELA POD UWAGE MOJA KARTE PORODOWA W KTOREJ OPISALAM CZEGO OCZEKUJE OD PERSONELU.MIALAM MIEC ZROBIONA CESARKE ALE LEKARZ KTORY BYL MIAL INNA CESARKE W TRAKCIE I NIE MOGL SIE MNA ZAJAC WIEC Z POMOCA PANI JOLI URODZILAM SAMA OCZYWISCIE BYL TAKZE MOJ MAZ TEZ BARDZO MI POMOGL.TERAZ JUZ MINA ROK I ZLE ZOSTALAM ZSZYTA PRZEZ LEKARZA OPROCZ TEGO CIRPIE NA WYSILKOWE NIETRZYMANIE MOCZU I MAM OBNIZONA PRZEDNIA I TYLNA SCIANE POCHWY OGOLNIE WYGLADAM TAK JAK KOBIETA PO WIELU PORODACH A URODZILAM JEDNO DZIECKO.WSZYSTKO TO MUSZE NAPRAWIC PRYWATNIE BO ZADEN LEKAZ NIE CHCE MI POMOC BO UWAZAJA ZE WSZYSTKO JEST OK.GDYBYM MIALA ZROBIONA CESARKE WSZYSTKIE TE PROBLEMY BY MNIE OMINELY.JAKBYM MIALA RODZIC PORAZ DRUGI TO WYBRALABYM INNY SZPITAL TYLKO ZABRALABYM PANIA JOLE ZE SOBA.

KRESKA, 2015-07-26


poród naturalny w szpitalu Otwock

Rodziłam w 2014r. Sam poród nie przebiegł źle, trafiłam na dwóch lekarzy, którzy nie mają dobrej opinii, a ja byłam mile zaskoczona jednym z nich. Poród odbierał dr Kurek, bardzo był miły, wesoły i pomocny. podejście do mnie bardzo fajne, sporo żartował. Drugi lekarz, dr Głodek, no cóż, na początku miałam ochotę uciekać, krzyczał na mnie już podczas badania, był okropnie niemiły i śmierdział papierochami- masakra!Niestety kolejne dni po porodzie, na oddziale noworodkowym były najgorszymi w naszym życiu, dla mnie i dla dziecka. Opieka, o ile można to nazwać opieką, masakryczna. Zero pomocy przy karmieniu, ciągle opieprzanie kobiet, którym dzieci płakały w nocy. Wulgarne i chamskie odzywki do młodych matek, krzyki na dzieci. Podczas kąpieli ( mój syn był po 5 dniach brudny jakby w ogóle nie był myty) jedna krzyczała do mojego syna: \\\\\\\"Czego drzesz tą gębę...\\\\\\\". Chodziły po korytarzu i mówiły, że młode matki są, cytuję:\\\\\\\" idiotki, które leżą i czekają aż im się butelkę przyniesie...\\\\\\\". Najgorsza Pani Głodek przez Nią prawie poddałam się i nie miałam siły i nerwów już karmić dziecka piersią. Gdy ją poprosiłam o pomoc w przystawieniu dziecka do piersi, dostałam wykład, ze nic nie umiem, że co ze mnie za matka, ze nie umiem nakarmić dziecka itd. Wyrwała mi dziecko z ręki, już miałam wrażenie, że Nim rzuci o ziemię, bo zrobiła to z taką złością jakby chciała Go uciszyć siłą. Rzuciła mi Małego na łóżko i z krzykiem i chamskimi odzywkami mówiła co mam robić. Nie chciała dać mi butelki do dokarmienia dziecka tylko kazała trzymać Go przy piersi całą noc, żeby tylko nie płakał. No tak, one w końcu muszą się wyspać... Ogólnie chamstwo, zacofanie i najgorsza opieka jaką można sobie wyobrazić. Wyszłam ze szpitala w okropnym stanie, psychicznie wykończona, po 4 nie przespanych nocach, zapłakana i dygocąca. Podobnie źle jest z salowymi,leżałam w zakrwawionej pościeli 5 dni, mimo próśb, nikt nie zmienił mi pościeli. \r\nNiestety ładnie pomalowane ściany oddziału nie zatarły złych wrażeń.

Emilia, 2015-03-17


poród naturalny w szpitalu Łódź, Medeor

Trafiliśmy do szpitala w nocy, sala porodowa jednoosobowa, personel wzorowy. Położne są tam sympatyczne, przyjazne, fachowe (położna każdą rzecz podczas porodu ustala z pacjentką, można rodzić w każdej pozycji, spytano również o nacięcie krocza). Lekarze również z jak najlepszym podejściem do pacjenta. Poza tym szpital zadbany, czysty, schludny. Sale poporodowe dwuosobowe z łazienką. Jestem bardzo zadowolona z wyboru. Szczerze polecam.

Julcia i ja, 2015-01-23


poród naturalny w szpitalu Starynkiewicza W-wa

bardzo sie ciesze ze trafilam do tego wlasnie szpitala ,wczesniej rodzila tam znajoma i miala bardzo dobra opinie ,nie zawiodlam sie. Porod mialam wywolywany bo Antek wcale sie nie spiszyl , zostalam przyjeta na pat.ciazy - gdzie zalozona mi tkz.cewnik balam sie tego i nie chcialam sie zgodzic ale lekarka cierpliwie z usmiechem wytlumaczyla mi co to i po co -dzieki temu nastepnego dnia przewieziona na porodowke rodzilam spokojniej i szybciej .jestem wdzieczna poloznej -lekarzom ,za cudowny porod ,wiem co mowie bo to moj 3 :)dr.Zwierzchowska -genialna

mama Antosia, 2014-12-09


poród naturalny w szpitalu Otwock

Oddział noworodkowy w Otwocku to porażka!!! Rodziłam w tym roku, więcej tam nie będę rodziła, bo wyszłam ze szpitala nie jako szczęśliwa matka, ale jako znerwicowana, rozbita psychicznie kobieta, która lepiej wspomina poród i sam ból porodowy, niż atmosferę i "opiekę" na oddziale. Kobiety tam pracujące są chamskie, wulgarne, nie stronią od paskudnych komentarzy na temat kobiet rodzących dzieci, nawet do dzieci w czasie kąpieli potrafią mówić " co drzesz tą mordę...". Zero pomocy z ich strony, matki traktują jak głupie pustaki, nie ucząc niczego tylko drąc się przy każdej okazji. Mają jedną zasadę " wyspać się na nocnej zmianie" a matka niech zamknie jakoś buzię dziecku, żeby One mogły spać. Oczywiście nie wszystkie są takie, w trakcie mojego długiego ( za długiego) pobytu tam, spotkałam może ze dwie ok, reszta nie nadaje się do pracy z dziećmi, zastanawiam się czy nadają się do pracy z ludźmi, bo osobiście nie pozwoliłabym im krów paść. Będę omijała ten szpital szerokim łukiem, bo nie chce drugi raz przeżywać tego co przeszłam na oddziale noworodkowym. Najgorsza z tych "przemiłych " Pań to żonka jednego z lekarzy, dobrali się oboje świetnie, bo jego zachowanie w stosunku do mnie tuż przed porodem, nie zdarza się nawet w rzeźni. Porażka!!!!!!

ja, 2014-12-09


poród naturalny w szpitalu Otwock

Szpital w Otwocku,nie patrzcie na kolor ścian, na kafelki w łazience albo firanki w oknach, to nie da Wam spokoju i bezpieczeństwa. Najważniejsza jest obsługa a w szpitalu w Otwocku to niestety porażka!!! O ile ja trafiłam na ok lekarzy i położną, to na oddziale noworodkowym spotkałam się z okropnym chamstwem i bezczelnością Pań tam pracujących. Odradzam, szczerze odradzam. Spędziłam tam tydzień, najgorszy w moim życiu. Ciągłe uwagi, obelgi w moim kierunku, wymądrzanie się i brak pomocy ze strony personelu. Salowe najgorsze z jakimi miałam do czynienie.

Kasia, 2014-12-09


cesarskie cięcie Św. Zofii Warszawa

Moje wrażenia pozytywne, szpital bardzo ładny zadbany. Sale 2 osobowe, nie słychąć wrzasków, płaczu innych dzieci. Po cc szybko doszłam do siebie w szpitalu a to za sprawą lekjów przeciwbólowych, których naprawdę dużo podają. Wieć spokojnie człowiek idzie pod prysznic, wstaje, rusza się. Coś boli oczywiście ale nie tak jak niektóre kobiety opisują. Jeszcze raz podkreślam to za sprawą przeciwbólowych, no a wiadomo laktacja nie znosi tego najlepiej są potem problemy przynajmniej ja tak miałam. Wiec do rozważenia na czym komu zależy. Samopoczucie w miarę dobre jak po takiej operacji przecież z laktacja gorzej.

mirabelka, 2014-12-05


poród naturalny w szpitalu womens hospital birmingham

Ja rodzilam.w. womens hospital nikomu nie polecam !!!!!

M.KWIATKOWSKA, 2014-11-08


poród naturalny w szpitalu Rydułtowy

Mój poród trwał ponad 8 godzin ale dzięki wspaniałej położnej i jej wskazówka wszystko przebiegało sprawnie każdemu życzę takiej opieki w szpitalu

, 2014-11-05


cesarskie cięcie Wołomin Gdyńska

Było ciężko, ostatecznie skończyło sie cesarskim cięciem z powodu braku akcji porodowej, rodziłam w wołominie i jestem jak najbardziej zadowolona z opieki lekarzy, położnych i całego personelu, owszem są jakieś drobiazgi które trzeba by było dopracować ale mimo że wyjątkowo źle znoszę szpitale to te dni były w miarę znośne i z cała pewnością mogę polecić WOŁOMIŃSKI SZPITAL!

ŚwieżoUpieczonaMAMA, 2014-08-29


poród naturalny w szpitalu Biała Podlaska

dwa razy rodziłam w szpitalu w białej podlasiej. Bardzo chwale sobie sam poród jak i późniejszą opiekę. Położne w szpitalu są na prawdę w pożądku. \\\\\\\"Rodzą\\\\\\\" razem z pacjentką i są tak samo zmęczone jak i sama rodząca. Ponadto komfort w szpitalu jest również na wysokim poziomie. Po prordzie na sali leżą tylko dwie pacjemtki, a nie tak jak to się zdaża w innych szpitalach nawet po 6 plus dzieci.\r\nPodsumowując polecam poród w Białej Podlaskiej. Szkołę rodzenia też :)

mamusia, 2014-07-28


poród naturalny w szpitalu Świdnica Latawiec

Najlepsza porodówka na dolnym sląsku!!!Miałam najlepszą \\\\\\\"ekipę\\\\\\\" rodzącą jaką można sobie wymazyć! Genialne cudowne położne , czadowy pan doktor:)))))Sam poród trwał zaledwie 10 minut bez nacięcia- tak zostałam wymasowana dzięki super położnym. Rewelacja!!!!!!\r\nOpieka na Ginekologi jak i na porodówce oraz oddział noworodków pierwsza klasa.\r\nKażdej przyszłej mamusi życzę takiego porodu !!!!!!!Moja rada słuchać polożnych- one naprawdę duuuuuużo pomagają!!!!!!!!!!!!!!

Ola Pola, 2014-07-05


poród naturalny w szpitalu MSWiA Bydgoszcz

Na sali porodowej bylam niespelna 10 minut. Druga faza trwala 4 minuty. Porod bez nacircia\r\n\r\nbez naciecia. Samopoczucie jakbym nie rodzila. Wszystkim kobietom. Super. Opieka rewelacyjna. Polozne super a pzede wszystkm Pani Ania.

, 2014-06-16


poród naturalny w szpitalu MSWiA bydgoszcz

Moj porod niebyl dlugi,pierwsz faza 2godz,druga 1,06godz. zanikalo tetno mojej coreczki ,wiec uzyto proznociagu. byl to moj pierwszy porod.Żadnej pomocy od poloznej,żadnego doradzania. Nieinformowano mnie o niczym. Kontakt skora do skory,wazniejsze bylo mierzenie i wazenie. Nacinaja bez uprzedzenia,robia co chca. A opieka po porodzie koszmar.Bylam zszyta byle jak . Dobrze ze byl partner. Wypisuja dziecko z wysoka bilurbina.Przezylabym to jeszcze raz, bo mam cudowna coreczke

mama 2013, 2014-05-07


poród naturalny w szpitalu Katowice, Łubinowa

Mój poród był piękny! Raz już go opisałam, zapraszam zatem tutaj:\r\nhttp://marys.blox.pl/2013/04/Podziele-sie-moim-przezyciem-Moim-doswiadczeniem.html\r\n\r\nNiestety, opis w częściach i rozciągnięty w czasie, ale tak wyszło. Nie chciałabym, żebyście pomyślały, że to spam. Zapraszam do lektury szczególnie kobietki przed rozwiązaniem - nastawiajcie się pozytywnie!

Mamuszka, 2013-11-22


poród naturalny w szpitalu rzym

rodziłam 8 listopada w Rzymie? ja jestem zadowolona, rodziłam 2 godziny przy znieczuleniu epidural. polecam wszystkim mamom!!!!!!!

karolina, 2013-11-20


poród naturalny w szpitalu Sochaczew

Pierwsze skurcze 12stycznia 2009 ok. 22, ale byly slabe i nieregularne, wiec iPad, muzyka i oczekiwanie. Te regularne co 5min pojawily sie ok 4nad ranem no i do szpitala z mezem. Dali mi 2 razy oxy, przebite wody i po dwoch godz Julus byla z nami. Sam porod super, sama peklam ale troszke, szycie bezbolesne, natomiast pozniej zaczal sie koszmar gdy Mala miala zoltaczke i trafila pod lampy. Plakala a ja razem z nia, polozne tragiczne, zero pomocy, tylko darcie sie na matki. Teraz jestem w 4 m.c. ale bede rodzic w Otwocku

SylwiaJot, 2013-10-30


cesarskie cięcie Medicover w Warszawie

Ja zdecydowałam się na Medicover i nie żałuję! 2 miesiące temu rodziłam moje pierwsze dziecko - śliczną i zdrową córeczkę :) Mała urodziła się przez cc, ale o dziwo szybko doszłam do siebie. Miałam jednoosobową salę z łazienką więc mogłam w spokoju wypoczywać, a mąż mógł być cały czas przy mnie. Personel bardzo uprzejmy! Polecam każdej przyszłej mamie :)

AlaSz, 2013-09-24


poród naturalny w szpitalu Koszalin

Witajcie,w 2009 r. zostałam szczęśliwą mamą synka, którego urodziłam siłami natury w szpitalu w Koszalinie,cała akcja trwała ok. 7,5 h po odejściu wód. Wspominam bardzo dobrze, ponieważ mogłam chodzić, wziąć masaż pod prysznicem i ogólnie nie było tak strasznie, jak opowiadają. Opieka po porodzie rewelacyjna, czysto i kolorowo, wszystko wspominam bardzo miło i polecam!W tym roku ponownie zostanę mamą i napewno wybieram Koszalin.

AgaBe, 2013-06-07


cesarskie cięcie kościerzyna

ją rodzilam w kościerzynie. Nie wyobrażam sobie rodzic gdzie indziej. Jedyny minus to oddział patologii ciąży gdzie leży sie przed porodem. Pielęgniarki traktują cię jak nie powiem co! Ją miałam akurat cesarskie ciecie! Opieka niesamowita. Po wszystkim połóżna umyła mnie i pomogla przystawic do piersi. Bardzo polecam ten szpital !

ją, 2013-06-05


poród naturalny w szpitalu Inlancka, Warszawa

Witam, 4 lata temu rodziłam w szpitalu na Inflanckiej i odradzam. Na izbie przyjęć trafiłam na "niemiłą" położną. Lekarka dyżurująca przez kilka godzin twierdziła, że nie rodzę, choć wcześniej byliśmy w szpitalu na Madalińskiego gdzie był 1cm rozwarcia, KTG wykazało skurcze i zaczął odchodzić czop, ale niestety nie mieli miejsca. W końcu po kilku godzinach lekarka przyjęła mnie na oddział. Urodziłam po północy, ta sama lekarka, która nie umiała rozpoznać porodu po trzecim telefonie raczyła przyjść bo dziecku spadało tętno, jak wpadła to powiedziała, że z następnym skurczem muszę urodzić i wycisnęła moje dziecko (czego od wielu lat nie wolno jest robić) łamiąc mu przy tym obojczyk. Po porodzie zero zainteresowania kobietą. Urodziłam dokładnie w wyznaczonym terminie. Jedyne co dobrze wspominam to dwie położone, które odbierały poród, serdecznie im dziękuję i każdej rodzącej życzę takich położnych.\r\nW przyszłym miesiącu rodzę ponownie, ale jakby ktoś chciał mnie wysłać na inflancką to będę rodziła na korytarzu byle nie tam.

MT, 2013-05-15


poród naturalny w szpitalu Biała Podlaska

29w1d ciąży bliźniaczej. Na izbie pielęgniarka potwierdziła, że odeszły mi wody, ale rozwarcia brak. Na USG dowiaduje się, że z córkami wszystko OK i że Madzia przegoniła Gabrysię. Potem KTG. Uff... Oba tętna i kilka nieregularnych skurczy... Ale nic nie boli... W karcie wpisują PROM... Dostajemy zastrzyk, żeby płuca aniołków się rozwijały. Godz. 22 czuje silny ból kręgosłupa i skurcz... Brzuch twardy jak kamień. Za chwilę przeszło. Po jakimś czasie znowu. I tak do godz. 3... Po trzeciej dostaje kroplówkę z nadzieją, że jeszcze nie teraz... Ale i to nie działa. Pierwsze badanie ginekologiczne 1,5 cm rozwarcia... Ojojoj... Za wcześnie. Za jakieś pół godz. rozwarcie podwaja swoją wielkość. Teraz jest 3...Wołają lekarza i czekają. Ból coraz silniejszy... Idziemy na kolejne USG. Trzecie badanie ginekologiczne i pada decyzja: idziemy na PORODÓWKĘ. 8 cm rozwarcia. Na znieczulenie za późno. Godz. 5:07 zaczynamy... Ciężko. Najbardziej pamiętam ból... Zmęczenie... Ale mówią, że widać już główkę Magdalenki... Nawet mogłam dotknąć. Czułam włoski ;D wyszła: godz ok 5:45. Czekamy na dalsze skurcze, które wypchną mój drugi skarb... Z Gabrysią idzie mi łatwiej. 3 parcia i jest... 6:17. Potem łożysko, łyzeczkowanie, zszycie małego pęknięcia... I jestem na położnictwie. Zmęczona, ale przeszczęśliwa...

Aleksandra, 2013-02-21


poród naturalny w szpitalu koszalin

Poród, bez znieczulenia, 8,5 godziny, koszmarny ból, 3 razy traciłam przytomność, położnej której zapłaciliśmy nie mało za "opiekę" zlała mnie. Po porodzie, mimo że straciłam dużo krwi, byłam przeźroczysta bez sił nikt mi nie podał zwykłego żelaza, dopiero przy wypisie dostałam receptę. Pielęgniarki podchodzące od niechcenia, nieprzyjemne, traktujące kobiety jakby były debilkami. A te wanienki w których są noworodki przy łóżku są za wysokie, trudno jest wyjąć dziecko. Owszem szpital zmodernizowany ale obsługa pozostawia bardzo dużo do życzenia mam 30 lat i właśnie jestem w ciąży z 2 dzieckiem bardzo boję się przeżywanie tego koszmaru jeszcze raz, tego bólu nie da się zapomnieć

ala, 2012-11-17


cesarskie cięcie City hospital birmingham

Moj porod byl wywolywany po 14 dniach po terminie ,lecz dzien przed terminem wywoalania dostalam skurcze ktore byly regularne pierw co 5 minut pozniej co 4 minuty ,i tak sobie w tym dniu robilam wycieczki do szpitala z ktorego mnie odsylali bo niema rozwarcia i tak bylo za kazdym razem i slowa jutro ma pani wywowalnie wiec prosze sie wstawic a na bol prosze sobie wziasc paracetamol i tak przemeczylam sie 30 godzin z skurczami regularnymi ,na drugi dzien wstawilam sie do szpitala na dana godzine i zaczelo sie jedna kroplowka druga trzecia czwarta ... przebijanie wod i inne eksperymenty ,od godziny 9 rano ,bole byly coraz silniejsze poprosilam o znieczulenie dokregowe lecz pomoglo ale na chwile i tak w kolko lekarze przychodzili i tylko patrzyli jak na jakis eksponat zamiast cos zrobic albo odrazu zrobic cesarke i tak mnie meczyli p,malenstwo mi sie pchalo juz caly czas na swiat to przy pomocy reki dziecko odpychali do gory i tak bylo przez kolejne 13 godzin poniewaz rozwarcie bylo tylko na 7 cm ,po 13 godzinach jak przyszla zmiana nocna bardziej sie zainteresowali ze zanikal puls i szybciutko na operacyjna zrobic cesarke .Ogogolnie w uk opieka do kitu... na wszystko maja czas

xxAnnaxx, 2012-10-15


poród naturalny w szpitalu Madalińskiego, Warszawa

Rodziłam pierwszą córkę na Madalińskiego, chyba trafiłam rewelacyjnie bo nic nie płacąć rodziłam w sali 1 osobowej , ale to był 7 lat temu, rodziłam godzinę bo lekarz oglądał film ale wszystko dobrze się skończyło. Teraz zamierzam rodzić w Piasecznie super szpital, nowo wyremontowany, mąż jak tam wszedł to myślał że to hotel.Zobaczymy jak to bedzie ale do stycznia musze czekać:)

anuska, 2012-10-10


poród naturalny w szpitalu Inflancka

a ja rodziłam 4 lata temu w Warszawie. poród trwał 30 minut i nie było kłopotu (super kadra lekarzy i położnych). a za dwa miesiące znów zamierzam rodzić w tym samym szpitalu.

Agnieszka, 2012-10-07


poród naturalny w szpitalu anglia

a ja rodzilam 3 dni i nie przezywam. jestescie kobiety poprostu zbyt delikatne. wiadomo ze boli ale kazda z nas liczyla sie z tym. jedna bidulka nie mogla wstac... oj wspolczuje... po cesarce to normalne ze jest ciezko wstac i wogole ruszac sie ale masz dziecko i musisz sie nim zajac. ogarnijcie sie i nie przezywajcie bo az zal...

lusia, 2012-10-03


cesarskie cięcie białystok klinika ARCISZEWSKICH

Ja rodziłam w 2010roku w Białymstoku w klinice ARCISZEWSKICH i nie wyobrażam sobie lepszego miejsca.Opieka wspaniała położne miłe,POLECAM WSZYSTKIM KOBIETOM KTÓRE CHCĄ BEZPIECZNIE URODZIĆ DZIECKO!!!!!!!!!!!!!!!!

AGA, 2012-09-24


cesarskie cięcie kraków, narutowicza

Rodziłam w Narutowiczu w lutym 2012 roku przez cc, po którym ciężko mi było dojść do siebie. Już pierwszego dnia po porodzie przywieziono mi dziecko i pozostawiono samej sobie. Był to mój pierwszy poród i potrzebowałam pomocy, a ona ograniczyła się do przystawienia mi dziecka do piersi - dziecko ważyło 4,5 kg, a ja nie mogłam się ruszyć, co tu dopiero mówić o odpowiednim ułożeniu siebie i malucha przy piersi. Skończyło się tym, że Mały od razu pogryzł mi sutek, nie mogłam karmić z tej piersi przez ponad tydzień czasu, a pokarm kazano mi odciągać ręcznie. Dziecko urodziło się duże, podczas gdy inne dzieci zjadały 35ml mleka modyfikowanego (przez uraz sutka musiałam dokarmiać mlekiem sztucznym), mój Synek zjadał 65ml. Budził się więc co 1,5 godziny i płakał, więc musiałam go wozić do pokoju położnych (nie obyło się bez komentarzy pielęgniarek typu: czemu on znowu chce jeść i płacze?!), wśród których zdania co do ilości podawanego pokarmu były podzielone. Położne były różne, kilka wspominam bardzo miło - ciepłe, ludzkie podejście, natomiast inne pracują tam chyba za karę...Trzeciego dnia po porodzie, wykończona ciągłym chodzeniem na dokarmianie (praktycznie zero snu) dostałam ogromnego bólu głowy, łzy same ciekły mi z oczu, nie wiedziałam co się dzieje. Dopiero wtedy zabrano mi dziecko na noc, dostałam kroplówki z silnymi lekami przeciwbólowymi i wzmacniającymi. Rano przywieziono mi dziecko i zostawiono obok łóżka. Nikt nie zapytał czy mam siłę podnieść się i wziąć go do karmienia.

ellie, 2012-07-12


poród naturalny w szpitalu Częstochowa, Mickiewicza

Mój poród był naprawdę w expresowym tempie gdzie nie zdążyłam nawet się zestresować i uświadomić sobie że ja zaczynam rodzić... Wszystko przez to że synuś nieoczekiwanie przyszedł na świat w 37 tc w dzień odstawienia leku Fenoterolu. Cała sytuacja zaczęła się 21.06.12r.o godz.17:00 podczas wizyty u swojej ginki, która oznajmiła mi że jest już rozwarcie 2 cm i że jeszcze w czerwcu urodzę... Po wizycie minęło dosłownie pół godziny i dostałam skurczy, które z każdą chwilą stawały się coraz dłuższe i silniejsze ( co 3 min po ponad 30 sek ). Wtedy zdałam sobie sprawę z powagi sytuacji i postanowiłam wybrać się do szpitala, oddalonego od mojej miejscowości o 35 km. Droga do szpitala była już koszmarna, skurcze były tak potwornie silne,że myślałam że nie dojadę... W szpitalu byliśmy po godz. 19:30 gdzie podłączyli mnie pod ktg, a następnie zrobili badanie i usłyszałam tylko że rozwarcie jest 9 cm i zaczyna się akcja porodowa. No to szybciutko z wielkim bólem wgramoliłam się na fotel i tak się zaczęło... Ból był strasznie okropny bo miałam do tego jeszcze bóle z kręgosłupa, oczywiście nie obyło się bez nacięcia, ale z wielkim trudem wkońcu udało się i synuś urodził się o godz. 21:00. W szpitalu byliśmy w sumie 7 dni ze względu na żółtaczkę synka, ale opieka była naprawdę w porządku, pomogli mi przy karmieniu bo mały nie chciał jeść przez pierwsze 3 dni no i w ogóle personel od noworodków pomagał we wszystkim. Także polecam ten szpital :)

mama Alanka, 2012-07-12


poród naturalny w szpitalu

Ja chciałabym opowiedzieć o mojej ukochanej siostrze , którą traktuję jak moją córeczkę. Moja Ewcia jest młodsza ode mnie o 10 lat, jako dziecko byłam za nia odpowiedzialna i moje zdanie było bardzo wazne. Ewa urodziła się 30 lat temu była wcześniakiem z 28 tygodnia ciąży ogromny sukces za uratowanie maleństwa w naszym wojewodztwie był 1 inkubator, Ewcia ważyła 800 gram i miała 32 cm długości wrodzona wada serca i rzadka grupa krwi AB-. Dzisiaj tj.29.06.2012 wylałam morze łez i bardzo dziękuję że moja maleńka siostra i jej maleństwo żyja.Otuż Ewcia 8 lat temu skończyła studuia i wyjechała do Londynu. Tam skończyła jakies szkoły i osiągneła jakąs pozycję tzn. jest kimś . Szesć lat jest męzatka a 2 lata temu zapragnęła miec dziecko. gdy sie udało i zaszła w ciąże wszyscy byliśmy szczęśliwi choć wiedzieliśmy że nie bedzie to łatwe. Wczoraj zostałam ciocią malenkiego Danielka, ale historia porodu jest tragiczna: 26 .06 o 07.00 moja siostra dostała pierwsze bóle które były bolesne co 15 minut, zaczeło sie liczenie i kontrolowanie kiedy i 18.00 bóle były co 4 minuty siostra zapowiedziała sie w szpitalu w którym jej nie przyjeto tylko dostała paracetamol z kodeiną i kazano jej czekać, o godzinie 22.00 szwagier zawiózł ją do szpitala gdzie po zbadaniu stwierdzono rozwarcie na 1 palec podano podwójną dsawkę kodeiny i odesłano do domu. po "przspanych" 2 godzinach czyli do 24.00 zaczelo sie znowu silne bóle co 10 min trwające ok 1minuty do rana, jest 27.06 cały czas bóle

, 2012-06-30


poród naturalny w szpitalu Czarnków

Ja rodziłam 2 tygodnie po terminie ( no fakt z USG miałam termin o te dwa tyg pozniejszy ale i tak liczy się od ost mies. ) miałam 4 wywoływania !!!!!!!! Męczyłam się niesamowicie! 4 dni na porodówce w tym 3 pod kropłowką! W bólach i tak naprawde złości i myśląc, że moze tak ma byc, ze trzeba czekac. Tyle, ze tak byc nie powinno! Wody odeszly w niedziele popoludniu a ja z moja Kruszynka w brzuszku zostalysmy polozone z powrotem na sale chorych na jakis srodkach usypiajacych, czy nasennych!!! I tak od 13.30 w niedziele do 18.20 w poniedziałek sie meczyłysmy, ja w bolach a córka bez wód!!!! Nie jedna kobieta nie chciałaby po takich wspomnieniach zachodzic w druga ciaze!!! Naprawde!!!!

mell, 2012-06-21


cesarskie cięcie kraków kopernika

mój poród...nie zbyt dobrze go wspominam....trafiłam do szpitala tydzien po terminie,juz w nocy diostałam skurczy,nad ranem krwotok i kierunek porodówka i tak od 6 rano lezałam plackiem na łozku pod ktg,o 17 odeszły mi wody i miałam dopiero 5 cm rozwarcia,kiedy poprosiłam połozna zeby przyszedł lekarz bo czuje po sobie ze z dzieckiem jest cos nie tak i chciała bym tez znieczulenie,powiedziała mi "jak ci sie gówniaro zachciało dzieci rodzic to teraz CIERP" ,dzieki bogu przyszła zmiana i inna połozna i co sie okazało...zle poddłoczyli ktg i w ostatniej chwili ratowali dziecko...

mama filipka;), 2012-06-08


poród naturalny w szpitalu PSK bialystok

Moj porod...do szpitala pojechalam w pierwszy dzien swiat Bozego Narodzenia na ktg bo byl to juz 10 dzien po terminie. Okazalo sie za rozwarcie jest na palec i pani doktor powiedziala zebym zostala juz na oddziale patologii ciazy ze wzgledy na to ze ciaza przenoszona. Nie mialam nic przeciwko bo sama sie balam ze moze byc cos nie tak a ja nie zauwaze tego w domu. Nic sie nie dzialo wiec 27 grudnia doktor po badaniu stwierdzil ze bedzie probowal wywolac porod a jak sama nie dam rady to zrobi cesarke powiedzial ze dziecko spore zapytalam ile wazy wg niego stwierdzil ze ok 4 kg wtedy pierwszy raz oblecial mnie strach. Przyjechal moj maz i poszlismy na porodowke wszyscy byli mili przedstawiali sie informowali o tym co beda robic po podaniu kroplowki pojawily sie lekkie skurcze po ok3 godzinach i zwiekosznej dawce leku skurcze byly na tyle mocne ze z trudnoscia dotarlam do lazienki na siusiu bo skurcze mialam jeden za drugim gdy odeszly wody rozwarcie bylo na 3 palce pyszla pani anastezjolog z pytaniem czy zastanawiam sie nad znieczuleniem a ja ze chce i to juz;)niestety trzeba bylo zrobic dodatkowe badanie krwi na wynik czekalismy ok 20 min i moglam dostac znieczulenie doktor miala problem bo znieczulenie w kregoslup podaje sie gdy nie ma surczu a ja juz mialam je prawie bez przerwy to zasluga kroplowki po znieczuleniu poczulam ze jestem w niebie:):)musialam przejsc na inna sale tam okazalo sie ze juz jest 7 cm polozna fajna babka mowila ze maz juz moze dzwonic do rodzini ze nied

Mama michalka, 2012-05-15


poród naturalny w szpitalu Kopernika Kraków

Ja rodziłam 12h w mękach. Pierwsza położna super ale potem przyszła kolejna zmiana i dramat się zaczął.. dali mi oksytocynę, skurcze co minutę a rozwarcie na 2 palce... i tak tyle h!! Masakra.. ale potem było gorzej... przenieśli mnie na II piętro a tam położne "Gierkowe" więc mądrzejsze od wszystkich. Zero dobrego słowa, radź sobie sama. Naświetlali mi dziecko z powodu żółtaczki czyli sama wisiałam nad dzieckeim dzień i noc i sama obsługiwałam urządzenie.. ile nocy można nie spać? duuuuużo... odradzam ten szpital....

Tara, 2012-04-26


poród naturalny w szpitalu Latawiec w Świdnicy

Ja swój poród wspominam dobrze. Mimo tego że bardzo mocno mnie bolało i rodziłam 12 godz. Co do wyposażenia porodówki to jestem bardzo zadowolona. A co do personelu medycznego to naprawdę ukłony w ich stronę obchodzili się ze mną jak z jajkiem wszyscy mili i pomocni nawet po porodzie opieka jest miła i profesjonalna. Polecam ten szpital bo naprawdę widać w nim że przestrzegają akcję rodzić po ludzku.

młoda mama, 2012-04-22


poród naturalny w szpitalu NARUTOWICZA KRAKOW

JA TEZ RODZILAM W SZPITALU NARUTOWICZA I TO CALKIEM NIEDAWNO -I WSPOMINAM TO JAKO NAJGORSZA TRAUME W MOIM ZYCIU. BOL OGROMNY CHOC POROD TRWAL 2 GODZ. 0 ZNIECZULENIE I ZERO WSPOŁCZUCIA- POLOZNA CO 5 MIN WYCHODZILA Z SALI I ZOSTAWIALA MNIE W BOLESCIACH SAMĄ, DARLA SIE NA MNIE KIEDY JUZ NIE DAWALAM RADY I PLAKALAM. PO PORODZIE MIALAM KILKA DNI DEPRESJI -NIE TYM ZE URODZILAM CUDOWNE DZIECKO -ALE TA SYTUACJA KTORA TAM PRZEZYWALAM W SAMOTNOSCI. PO PORODZIE PRZENOSILI MNIE Z SALI DO SALI ... BRUD SYF I ZOLTACZKA KTORA MIALO KAZDE DZIECKO ... CHCE JUZ ZAPOMNIEC O TYM ... ALE PRZEZ MIESIAC PATRZYLAM NA STRUPKI NA GLOWCE MOJEGO DZIECKA KTORE PRZYPOMINALY MI O PRZEBICIU PECHERZA Z WODAMI -POLOZNA SKALECZYLA PRZY TYM DZIECKO ... NA PEWNO JUZ TAM NIGDY NIE BEDE RODZIC

MATKA KUBUSIA, 2012-04-21


poród naturalny w szpitalu prądnicka, kraków

rodziliśmy w szpitalu Narutowicza w Krakowie. odnowiony oddział super sprzęt, wydawało się że to będzie dobre miejsce na poród. niestety personel jeszcze z poprzedniej "epoki" podejście do nas było bardzo "medyczne" i przedmiotowe. Niestety prawie nic nie wyszło z naszych planów porodu naturalnego, położna BEZ POINFORMOWANIA żony, czy mnie przebiła pęcherz z wodami płodowymi (przedczołowymi)! Pani pediatra na moje "żądanie" zostawienia dziecka na brzuchu u mamy i zbadania go tam, stwierdziła że NIE ma jak zbadać dziecka i przyjdzie za 2 godziny! wystraszona żona poprosiła żeby jednak zabrała dziecko na ten "stoliczek" i go zbadała. Mógłbym jeszcze wymieniać ale mnie po prostu trzęsie na wspomnienie tego wydarzenia. Całe szczęście że dziecko zdrowe, a na oddziale położniczym było już zdecydowanie bardziej "ludzko"

dominik, 2012-04-15


poród naturalny w szpitalu Koszalin, Szpital Wojewódzki

Krótko, zwięźle i na temat. Bez farmakologicznych środków, bez interwencji chirurgicznej.Ani oksytocyny, wenflonu, ani nacinania czy cewnikowania. Świetna opieka - wspaniali fachowcy. 29 minut !! Wszystkim kobietom polecam Koszalin.

AB, 2012-04-12


poród naturalny w szpitalu Czarnków

bóle zaczęły się o 15 przypominały bóle miesiączkowe. wody odeszły ok 19 poczułam takie jakieś pęknięcie albo coś w tym stylu w brzuchu po czym poleciało troche w majtki może z pół szklanki bezbarwnego płynu.skurcze do godziny 22 były nieregularne. pojechaliśmy do szpitala okazało się że dopiero 1,5 cm a ja już kucałam przy każdym skurczu i zastanawiałam się jak boli gdy rozwarcie sięga tych "najgorszych 7 cm" . Bóle były bardzo silne ratowały mnie tylko umiejętnie wykonywane oddechy do brzucha wyniesione ze szkoły rodzenia ulgę przynosiły zimne kompresy na czoło i łyk wody po każdym skurczu. ból jest silny ale do zniesienia człowiek się przyzwyczaja z czasem nie są dużo bardziej boleśniejsze tylko dłuższe.na sam koniec skurcze zanikły dostałam oksytocynę ból był o wiele silniejszy niż skurcze naturalne wtedy zaczęłam płakać żeby już małą sami wyciągneli o nie dam rady. czułam jakby któs mnie młotkiem w miednice walił. kazali siedziec na worku sako bo wtedy szły skurcze parte i mała sama się zsówała ku wyjściu jak poczułam cos w rodzaju tampona włożonego w poprzek okazało się ze mala juz jest przy ujściu pochwy i czas zacząć przeć. Wymęczyło mnie bo urodziłam z nacięciem dopiero o 12 w południe następnego dnia... czyli cała akcja trwała 21 godzin. ogólnie jak położyłam się na łózko porodowe skurcze mimo oksytocyny ustały więc kazali przeć bez skurczu przez co musiałam włożyć w urodzenie więcej wysiłku niż normalnie kobiety rodzą

ssss, 2012-03-09


cesarskie cięcie Radom

Ja urodziłam 2 tygodnie temu... Najpierw trafiłam na patologie ciąży z małą ilością wód płodowych dwa tygodnie leżenie i wreszcie pojawiły się skurcze, miałam nadzieje że urodzę siłami natury, wybraliśmy poród rodzinny, mąż cały czas był ze mną jednak po 16 godzinach dość mocnych skurczy poród niestety nie postępował i postanowili zrobić cesarskie cięcie. Sam zabieg wspominam dobrze małą zobaczyłam od razu jak tylko wyjęli mi ją z brzuszka. Tragiczny był dla mnie fakt ze od razu dziecko było przy mnie a ja nie mogłam sie ruszyć aby ją wziąć na ręce lub nakarmić gdy płakała. Następnego dla podnoszenie z łóżka było chyba gorsze niż same skurcze one przynajmniej trwały przez jakiś czas i przerwa a tu ból był straszny... Teraz zastał na szczeście tylko już ból kręgosłupa i trochę szef ale miejmy nadzieje ze to niedługo się zagoi. pozdrawiam wszystkie mamy

, 2012-03-05


cesarskie cięcie Leśna, Świdnica

Widzę, że same Panie się wypowiadają, więc napiszę w imieniu żony (pojutrze wychodzi ze szpitala). Mieliśmy nadzieję, że uda się urodzić naturalnie, jednak do końca mały był ułożony pośladkowo. Poza nużącym oczekiwaniem na wolną salę porodową (bo wszystkie uparły się rodzić w ten sam dzień - 10 porodów od rana), wszystko przebiegło gładko - w miarę. Cała cesarka trwała 25 minut z szyciem, małego miałem w rękach chwilę później. Leżał 24h w inkubatorze-podobno w tym szpitalu taka procedura, żeby się dziecko zaaklimatyzowało do warunków zewnętrznych - wszak brutalnie jest wyciągane z łona mamusi... I tak jak jedna z przedmówczyń pisała - drugi dzień był najgorszy, czekała na mnie, aż wrócę z pracy, pomogłem jej wstać (straszne bóle) i umyć się. Dzień później jest już w miarę ok - karmi z pozycji na brzuchu, rana się goi, nie skacze jeszcze jak kózka - wiadomo, ale wstaje z łóżka już w miarę bezproblemowo. Podziwiam Was - kobiety, bo jesteście najsilniejszymi stworzeniami (przepraszam za określenie) stworzeniami na świecie.

drakon, 2012-02-28


cesarskie cięcie Leśna, Świdnica

A, dodam, że było to dwa dni temu :)

drakon, 2012-02-28


poród naturalny w szpitalu

Ja urodziłam 10 dni temu pierwsze dziecko, poród był szybki i bez bolesny. dostałam bóle w domu za dziesięć druga w nocy, pięć po drugiej karetka mnie zabrała dziesięć po drugiej byłam w szpitalu a piętnaście po drugiej urodziłam moją małą Martę tylko ze wody odeszły mi jak mnie wyciągali z karetki. Pozdrawiam wszystkie mamy które miały tak szybki i bez bolesny poród jak Ja.

kasia 27.02.2012, 2012-02-27


poród naturalny w szpitalu

JA urodzialam 4 miesiace temu pierwsze dziecko,wspominam pieknie mimo bolu,rodzialam z mezem ktory dal mi duzo otuchy.Zaczelam swiadomie rodzic w domu o 15, po 3 godzinach pojecham do szpitala bo skurcze mialam co 2 min.W szpitalu juz co 1 min i mialm rozwarcie na 5 cm.O 21 weszlismy na sale porodowa bo byla wszystkie zajete,i do 22 jeszcze sie smialam z mezem w bolu,ale bylo wesolo potem to juz mie moglam bo nie dalam rady,synek urodzil sie o 1 w nocy:). Zaraz po porodzie polozyli mi Go na brzuszku calego brudnego, mokrego:)i tak w 3- ke(ja ,maz i synek) bylismy razem przez 1.5 godziny jeszcze na sali porodowej,potem maz poszedl go umyc i o 3 nad ranem przymiusl mi go do sali:) ps:musicie sie nastawic poztwnie mimo bolu ja sie smialam bo tak soebie wyobrazalm moj porod:)))

ula, 2012-01-11


cesarskie cięcie Katowice Ligota

Cztery lata temu urodziłam mojego synka przez cesarkie cięcie ( z konieczności gdzyż miałam bóle porodowe , skurcze i nic poza tym ) . Mój poród był porodem rodzinnym mąż cały czas był przy mnie i to on jako pierwszy wział nasze maleństwo na ręce .. Samo wyciąganie maleństwa wspominam super bo szybciutko i juz potem jak mnie zszywali to mąz był cały czas przy maluszku , ja niestety zobaczyłam go i dostałam dopiero po 2 godzinach ( i to niestety wspominam nie za miło ) ..Dopiero cały ból takiego porodu to kilka dni po .W nastepnym ledwo wstałam z łozka ze łzami w oczach niesamowity ból , dopiero za 2 kolejne dni to już było prawie normalnie . W tym roku równiez wybieramy się na porodówkę ale do innego już szpitala ( lekarz zmienił miejsce pracy ) i mysle ze bedzie troszke inaczej i malenstwo zobacze od razu jakby była znowu cesarka ..

Justyna, 2012-01-10


poród naturalny w szpitalu Otwock, ul.Batorego 44

Urodziłam w Otwocku, zdrowego dużego chłopca o 00:15 :-). A jak wspominam przebieg akcji porodowej - tym się chcę tu podzielić. W skrócie powiem ekipa bloku porodowego spisała się na 6-tkę. Cały personel, który tego dnia był na dyżurze łącznie z moim lekarzem prowadzącym ciąże zasługują na bardzo dużą pochwałę z mojej strony jak i moich bliskich. Rodziłam na pojedynczej sali.Wcześniej chodziłam do tego szpitala na szkołę rodzenia.Przy porodzie, który przebiegł naturalnie był mój mąż i mama. Panie położne kapitalnie prowadzą akcję porodową. Poród zaczął się po południu - tu na dyżurze była do 19-stej pani Ula-super kobieta, ciepła serdeczna.A potem przejęła jej obowiązki pani Jola-która prowadzi również szkołę. Pani Jola również wpływała na mnie dobrze. Profesjonalnie prowadziła akcję, bo miałam moment,że trochę spanikowałam co mam robić i kiedy przeć.Skorzystałam ze znieczulenia.Co chwilę zaglądał do mnie mój lekarz prowadzący. Cieszę się,że był na dyżurze czułam się zdecydowanie pewniej przy nim :-). \r\nOgólnie podejście typowe po ludzku,do niczego nikt mnie nie zmuszał, wszystko pomału z sercem,kulturalnie.Miałam mówione krok po kroku co się będzie działo, co będę miała podane itp..Niesamowicie wygląda zgranie całej ekipy od lekarza począwszy a na salowej skończywszy. Każdy ma swoją rolę i każdy jest potrzebny. \r\nNacięta zostałam bardzo minimalnie.Jestem dość wysportowana więc to było malutkie nacięcie.Wysportowanie dużo daje przy porodzie więc sport polecam :-).Rodziłam

Agnieszka, 2011-12-19


poród naturalny w szpitalu pleszew

HEJ rodziłąm w 2007 roku w pleszewie przyjecie ogólnie dobrze wszytko przebiegało super połozna która sie zajmowa mna tez duzo pomagała kazała sie riszac skakac na piłce i poród wspominam bardzo dobrze lecz juz po porodzie była jedna złosliwa jakby zazdrosna az dziwne miała wszystko w nosie co sie mówiło a reszta personelu wporzadku a tylko duzy minus miałam sale na przeciw pokokoju persolnelu i wieczorem i w nocy tak smierdziało papierosami az nie do uwierzenia mi n

miska, 2011-12-18


poród domowy Kalisz

Prawie 3 lata temu urodziłam piersze dziecko. Poród był dość niezykły, bo urodziłam w domku. Nie zdążyłam dojechać do szpitala. Najbardziej zabawne wydaało mi się to, że nikt poza moim mężem nie wierzył to, że naprwdę już rodzę. szyscy inni byli zajęci sobą i dyktowaniem mi co niby poinnam robić. Słowa, które pamiętam najbardziej z całego porodu to "nie panikuj". Prawdzia panika się zaczęła, kiedy w końcu wyjęłam z siebie dziecko. Mina wszystkim zamarła.... Nagle zaczeli traktować mnie serio. Poród miałam wspaniały. Nie popękałam, nie było żadnych komplikacji. Pobyt w szpitalu, to już osobna historia. Wspominam go tragicznie. Szpitala osobiście nie polecam, chociaż są różne opinie :). Teraz za 4 tyg. będę rodzić drugiego skarba... Bardzo jestem ciekawa jak teraz będzie. Mam nadzieję, że też szybko. :) Gorąco pozdrawiam szystkie mamy i pamiętajcie tylko, że macie w szpitalach swoje prawa i nie pozwólcie lekarzom na wszystko. Dla nich jesteście zykle tylko kolejnym przypadkiem, a dla Was to ważne wspomnienia do końca życia. :) Powodzenia:)

mama, 2011-12-15


poród naturalny w szpitalu Wrocław ul. Kamińskiego

Poród sam w sobie był bardzo trudny. Miałam za krótkie, silne i częste skurcze więc bardzo musiałam się namęczyć żeby urodzić mojego Kubusia. Dobrze,że był ze mna ojciec dziecka, bo nie dałabym rady psychicznie. Na porodówce trafiłam na bardzo fajny zespół. Wszyscy mnie wspierali i pomagali mi mimo że byłam trudną mamuśką. Po porodzie też ciągle ktoś ze mną był. Polecam szpital. Na razie nie planuje drugiego dziecka, ale jak już to z drugiego końca Polski przyjade do Wrocławia. Mimo bólu nie ma czego się bać. Jak trafi się na fajny zespól to na prawdę wszystko się zniesie. Przez chwile nawet nie myślałam że jest dużo ludzi a ja jestem na pół naga.

Mikołajkowa Mama, 2011-12-14


poród naturalny w szpitalu szczecin

głupie są takie posty.Po co straszycie (dot. kilku wypowiedzi) inne dziewczyny. Nie bojcie sie, wszytsko da sie przezyc

ccc, 2011-12-07


poród naturalny w szpitalu Wadowice

Gdybym mogła to wybrałabym cesarskie cięcie.Poród sam w sobie był do zniesienia, problemy pojawiły sie dopiero po porodzie gdyz lekarze spieprzyli robotę. Między innymi krwiaki których wcześniej nie zauważyli, przez co kolejny raz byłam rozpruwana po wcześniejszym już zszyciu. Dziecko urodziło się z niedotlenieniem , tylko dlatego że pan gin zwlekał ponad 20 godzin z wywoływaniem porodu. Dodam jeszcze że po wypisaniu się na własne żądanie ze szpitala udałam się do mojego gin który to kolejny raz czyli trzeci już raz, rozpruł mnie i zszył kolejny raz.\r\n\r\n\r\nPoprostu brak mi już słów. :-((

, 2011-11-22


poród naturalny w szpitalu Wadowice

Stanowczo odradzam

, 2011-11-22


poród naturalny w szpitalu kolonia robotnicza

ja urodziłam w szpitalu

nina ronduda, 2011-11-19


cesarskie cięcie Olsztyn, ul. Niepodległości

Ja rodziłam przez cesarskie cięcie - nie z wyboru lecz z konieczności. Wbrew niektórym opiniom chwalę sobie \\\\\\\"tę metodę\\\\\\\". Co prawda do przyjemności to nie należało, lecz tylko przez jakieś 3 dni - ja się nad tym za bardzo nie rozczulałam, bo ważniejsze dla mnie było dziecko. Szpital, w którym rodziłam zapewnił mi dobrą opiekę,ale i tak najlepiej mogłam liczyć na siebie i pomoc rodziny, która pilnowała dziecka, żebym mogła się chociaż wykąpać. Jakbym miała wybór - ponownie wybrałabym cesarskie cięcie.

Joanna, 2011-11-13


cesarskie cięcie stalowa wola

witam moje doswiadczenie z porodu to bol byl do zniesienia i mialam cesarskie ciecie samo ciecie wcale nie bolalo wydostawanie dziecka z brzucha czulam niemile uczucie a dopiero jak po 2 godzinach zaczelo schodzic znieczulenie to dopiero zaczynalam czuc bol nastepnego dnia jak musiialm wstac z lozka bylo juz okropnie bol byl niesamowity gorszy niz bole porodowe i tak przez 5 dni bylo okropnie najgozej przy wstawaniu i chodzeniu nprawde polecam naturalny porod jesli macie wybor

beata, 2011-11-05


cesarskie cięcie szpital Św. Zofii, Warszawa

Miesiąc temu miałam cesarkę w szpitalu Św. Zofii w Warszawie, to moje drugie dziecko. Córcia urodziła sie zdrowa, wszystko poszło super, po wyjęciu dziecka pielęgniarki dały mi małą na chwile a potem zabrały ja, mąż cały czas nie spuszczał jej z oka, a mnie w tym czasie zszywali. Po 8 godzinach wstałam i poszłam pod prysznic, potem juz coraz wiecej sie ruszałam. Czułam sie naprawde dobrze, położe, lekarze bardzo mili i pomocni we wszystkim. Mała cały czas była ze mną od momentu przewiezienia mnie z bloku operacyjnego na sale.

mama Ali i Filipa, 2011-10-19


poród naturalny w szpitalu ułańska, Łowicz

córkę urodziłam dwa lata temu teraz czekam na synka (ponoć ;-)) do szpitala dotarliśmy ok 9, przyjęła nas pani położna (jak nam się wydała)mało przyjemna, jednak na szczęście tylko taka się wydała. bałam się że będzie to długi poród bo i pierwszy i w sobotę, ale i położna i lekarz podeszli bardzo fachowo, dzięki kroplówce poszło w miarę sprawnie, najbardziej pamiętam przenikliwe zimno jakie mnie ogarnęło chwilę po urodzeniu córki, ale to ponoć normalne. Duże znaczeni dla mnie miała tez obecność męża, nie filmował nie trzymał mnie za rękę (mogłabym ją mu złamać) stał obok przy moje głowie i to było najważniejsze że jest!! Dzięki położnej i lekarzowi oraz ich fachowemu podejściu mam pozytywne wspomnienia z tego wydarzenia i mam tylko nadzieję że przy drugim porodzie jaki mnie za chwilę czeka nie będzie gorzej!!!!

Mariola, 2011-09-14


cesarskie cięcie Chester, anglia

Ja 5 dni temu mialam cesarke, ulozenie miednicowe, poszlo szybciutko, caly czas byl przy mnie moj nazeczony, odrazu dali mi na chwilke moja malutka, pozniej kiedy mnie zszywali mala byla z tata, a pozniej to przez 4 dni w szpitalu byla ze mna non stop :-)

Wiola, 2011-07-13


poród naturalny w szpitalu

Ja dopiero będę rodzić w Otwocku.....

, 2011-07-10


poród naturalny w szpitalu

Czy jest Pani, która rodziła w Otwocku na Batorego?

, 2011-07-04


poród naturalny w szpitalu Warszawa

Pierwsze dziecko rodziłam 10 lat temu na W-wskim Bródnie. Bardzo traumatyczne przeżycie. Drugie dziecko rodziłam dwa lata później na Inflanckiej. Bez porównania. Ze spokojem mogę polecić. Teraz za ok.miesiąc będę rodzić trzecie maleństwo. W związku z przeprowadzką będe rodzić w innym szpitalu. Zobaczymy co się zmieniło przez te lata...

Dorka, 2011-06-15


poród naturalny w szpitalu poznan

moj poród byl bardzo szybki :) W domu odeszly mi wody dojechalam do szpitala odrazu porodowka. Mialam jedno parcie i na drogim wyszedl moj synek :) Porod trwal z 7 min do 10 :)

mamusia rocznego alana, 2011-04-06


poród naturalny w szpitalu Warszawska2 Wroclaw

Mój poród byl ciężki ale jakoś dałam rade bardzo się bałam bo to był mój pierwszy poród póżniej gdy wyjęli mi już dziecko i podali na ramiona zapomniałam już o calym strachu.Teraz szykuje się na drugi poród i już się nie boję.

Kamińska, 2011-03-26


cesarskie cięcie Wołoska, Warszawa

Ja miałam cesarskie cięcie, położenie miednicowe, lekarz zdecydował o cesarce. Byłam przytomna. Przy „wyciąganiu” dziecka odnosiłam wrażenie jakby lekarze „wyrywali” je na siłę. W trakcie tej „batalii” dostałam w żebro i po odcięciu pępowiny dostałam przez kroplówkę coś przeciwbólowego. Juleczkę widziałam tylko przez chwilę i smutno mi było, że nie położyli mi jej przy piersi choć na chwilkę. Dziecko zobaczyłam kolejny raz dopiero po przeszło 13 godzinach, i to był początek mojego macierzyństwa :).

MamaJuli, 2011-01-22


poród naturalny w szpitalu kościerzyna,ul Piechowskiego

Mój pierwszy porób był długi i męczący. Po jakimś czasie byłam tak wykończona, że myślałam, że nie dam rady. Ale gdy było już po wszystkim to wydawało mi się, że nie było tak źle.
Mój drugi poród trwał tylko 2 godziny myślę, że nie było tak źle ale mało z niego pamiętam, ponieważ byłam wpół przytomna musieli podawac mi tlen.

Marylka, 2011-01-18


Twoja wyszukiwarka


Treści zamieszczone na stronie są wyrazem prywatnych opini autora i nie mogą zastąpić porady medycznej
Copyright © 2009 - 2011 dlanoworodka.pl